Do czego dążymy?
04 sierpnia, 2005
Seks. Seks jest wszędzie. Zaczynając od gazety, przez książkę, malarstwo, do radia, telewizji, Internetu. Ba, jest nawet w muzyce. Stał się domeną współczesnych czasów, symbolem dążeń człowieka. Wydawać by się mogło, że jest to właściwie jedyny cel, którego osiągnięcie wiązać będzie się ze spełnieniem. A czy aby na pewno? Czy właśnie takie upowszechnienie seksu w codziennym życiu człowieka jest dobre, dla niego samego (seksu)?
Jestem przekonany, że część zamiast wcześniej wspomnianego, wolałaby spędzić romantyczny wieczór z ukochaną przy stoliku zastowionym smakowitym jedzeniem, w pokoju, gdzie rozpływa się nastrojowa muzyka, a oświetlenie zapewniają zapachowe świeczki. Albo chociażby wyjście do kina, teatru, na spacer. Jest tyle możliwości.
Ale boimy się tego. Boimy się zrobic coś innego, coś co wcale nie music wiązać się z seksem, bo nie chcemy, żeby padło, bądź, co bądź fałszywe, stwierdzenie, że nasze pożycie seksualne jest nudne. Wiązałoby się to z utratą kilku punktów prestiżu, na który tak ciężko pracowaliśmy...
Oczywiście seks jest tylko przykładem. Podobnie może być z innymi dziedzinami życia, z każdym innym zachowaniem, instynktownym, bądź wytworzonym sztucznie przez nas samych.
Komentarze do wpisu "Do czego dążymy?":
1.
Adam napisał(a):
05 sierpnia 2005, 00:19:52
Nadal jednak uważam ,że jogurt naturalny jest najlepszy!
Dodaj komentarz: