Sens?

04 sierpnia, 2005

Stojąc na moście, podziwiając szum drzew poruszanych przez nocny ciepły wiatr, który smagał też i moją twarz, rozrzucając włosy na boki, tworząc wiry, wprawiając złote liście w ruch, nadając im chociaż cząstkę życia, dalej miałem w pamięci ten czas, gdy to co przed chwilą wydało się takie cudowne, inne, wyjątkowe, i nie mogłem się go pozbyć z pamięci. Pamięci, która, jak na złość, przechowywała nieodpowiednie momenty z życia. A może to były te właściwe, starannie wybrane z wielu innych, powtarzających się, być może nic nie wnoszących nowego? Odpowiedź nie była prosta, niczym stwierdzenie, że w zimie jest zimno, a latem gorąco. Musiała zawierać coś więcej, coś co sprawiało, że była rzeczywiście odpowiedzią, a nie jedynie stwierdzeniem suchych i oczywistych faktów, o których istnieniu wie każdy. Odpowiedź... Często owej poszukiwałem stojąc na tym samym moście. Wiele pytań, za wiele. Wydawać by się mogło, że odpowiedź znaleźć jest łatwo, wśród tylu źródeł. A jeśli szukamy odpowiedzi na coś, co jeszcze nie jest poznane, coś co dopiero człowiek stara się zrozumieć, mimo tego, że występuje już od samego początku, od złączenia się pierwszej komórki kobiety z komórką meżczyzny wydając na świat istotę? Isotę rozumną, bo inaczej jej nazwać nie można, skoro, wcześniej wspomnianej, odpowiedzi szuka?

Czasy, gdy żyło się z dnia na dzień wydają się takie odległe, nierzeczywiste, magiczne. Nie przejmowałem się wtedy dniem następnym, następnym i następnym. Liczyła się chwila, w której mogłem zrobić jedną rzecz i zapomnieć o owej. Wcale się nie przejmować. Niewiele wtedy udało mi się zdziałać, osiągnąć, oczywiście poza tym, że ludzie wokół mnie coś zawsze tracili.

Woda w rzecze wolno płynęła. Można pomyśleć, że w nocy woda też chce spać, odpocząć od codziennego marszu ciągle w dół. Może ona też czasem marzy o tym, żeby się sprzeciwić i popłynąć w górę, tam skąd dopiero niedawno przypłynęła. Może wszystko co nas otacza ma na to ochotę, tylko, że my zamknięci i pewni tego, że wszystko co nieludzkie jest puste, nie zauważamy owego? Co, jeśli to my jesteśmy według otoczenia czymś dziwnym, nienaturalnym, odmiennym i nie pasującym do reszty? Być może to jest to coś, czego jeszcze nie zdążyliśmy poznać?

Liść minął jedną przeszkodę, drugą, na trzeciej się zatrzymał. Niezgramnie próbował się uwolnić z pułapki, ale nie wychodziło mu to. Wreszcie nasiąkł wodą i utonął. Czemu ty do nich zaczęłaś należeć? Dlaczego nie zauważałaś tego, że tyle złych rzeczy udało Ci się uniknąć, aż wreszcie trafiłaś na, z pozoru niewinną, grupkę, którą chciałaś, to trzeba przyznać, wyminąć, ale to Ci się nie udało. Z czasem który spędzałaś z nimi, stawałaś się coraz bardziej podobna do nich. Nasiąkałaś ich zwyczajami, zachowaniami, postępowaniem, ideałami, a reczej ich brakiem. Stawałaś się właśnie takim mokrym liściem, który tonął, nie pozostawiając po sobie nic szczególnego. Dlaczego nie potrafiłaś przeciwstawić się, dlaczego?

Przez most przeszedł jakiś chłop. Buty jego wydawały głuchy dźwięk. Nie wpłynęło to jednak na otoczenie. Nic się nie zmieniło, rzeczka nie zaczęła płynąć w drugą stronę, liść nie wypłynął na powierzchnię. Czy oby na pewno? A skąd jest pewność, że na drugiej stronie Ziemi stukot jego butów nie wywołał lawiny, huraganu, wielkich fal? Dlaczego nie możemy przyjąć do wiadomości, że wszystko co czynimy ma jakiś wpływ na wszystko, co znajduje się wokół? Dlaczego pozostajemy, mimo tak wielkiego rozwoju cywilizacyjnego, umysłowego, psychicznego, zamknięci na otoczenie, na to, co chce owe nam przekazać? Dlaczego jesteśmy egoistami w tym co robimy, czemu nie możemy chwilę się zastanowić. Stracić te 5 sekund, które być może w przyszłośći sprawią, że drugi człowiek pożyje dłuże 20 lat, że chociażby las nie spłonie, zwierzyna nie zginie, ławka nie zostanie zepsuta. Pytam się - dlaczego?

Czy nie możemy sobie tego uświadomić? Czy to takie trudne? Za trudne?

Las dalej szumiał, rzeka płynęła swoim spokojnym nurtem. Przez chwilę stania na moście zatonęło kilka liści. Ile przez ten czas zginęło ludzi?

Komentarze do wpisu "Sens?":

1. aletheia napisał(a):
04 sierpnia 2005, 22:55:49

bo to zazwyczaj jest ludziom nie na rękę, latwiej jest martwic się o siebie niz o cala reszte.

2. jiobel napisał(a):
04 sierpnia 2005, 22:57:31

Tu nawet nie chodzi o martwienie się o resztę.

3. aletheia napisał(a):
04 sierpnia 2005, 22:58:45

sama swiadomosc to czasem za mało

Dodaj komentarz: