Niby tylko literki, a tyle dają

04 października, 2005

Kolejne 560 stron pochłonięte. Oczy bolą, głowa ciąży. W głowie szum.

Anioły i demony.

Niesamowite.

Komentarze do wpisu "Niby tylko literki, a tyle dają":

1. Nickel napisał(a):
05 października 2005, 07:20:08

Ja jestem w trakcie pochłaniania "Kodu".

2. Ja-Joanna z pracy napisał(a):
05 października 2005, 13:13:27

Przeczytałam już i jedno i drugie. Najpierw Anioły i demony, potem Kod. O ile Aniołami się zachwyciłam i pochłonęłam w zawrotnym tempie, to Kodem byłam już rozczarowana. Proste triki, rozpisywanie się na temat oczywistych rzeczy, byle pogrubić książkę, tak, jakby czytelnik był głąbem (już nie pamiętam, czego to dotyczyło).

Po lekturze obu jestem dość ogłupiała, bo niestety nie jestem w stanie stwierdzić, co z tego, co przeczytałam było fikcją, a co prawdą, szczególnie, że zdarzały się w "realnych" opisach błędy (m.in. dotyczące procedur konklawe, tak mi się przynajmniej wydaje). Przez to powieść nie była "bardziej" autentyczna i przekonująca.

Ogólnie jednak przyznaję -- w głowie szum. Obie książki robią wrażenie i nie da się od nich oderwać. Tylko chłonąc można je przeczytać.

3. James T. Sullivan napisał(a):
06 października 2005, 22:19:56

To jak przeczytałeś to oddaj :)

Czy ja wiem czy 'niesamowite'. Coś książki Browna mają w sobie, znalazł ten sposób, który potrafi przyciągnąć czytelnika na długo. Ale nie zaprzeczysz, że to literacka szmira, przynajmniej polskie tłumaczenie. Wartość treści oceniając to w ramach estetyki i aspektów kulturalnych - nikła. Ale jako wciągające czytadło - rzeczywiście dobre.

A mnie tam bardziej porwało Sto Lat Samotności, a Noblowe, więc dobre.

Dodaj komentarz: