Jaki jestem według mojego imienia
06 października, 2005
Jaki jestem – zawsze starałem się odpowiedzieć. Sobie i innym. Chciałem wiedzieć, czy dobrze myślę o sobie, więc zbierałem, gromadziłem informacje innych. Później spędzałem wiele czasu nad tym, żeby dobrze je przeanalizować. Wiedziałem dobrze, że w pełni obiektywnie nigdy na siebie nie spojrzę, choć bym się starał bardzo mocno. Taka natura ludzka, że siebie ocenić sprawiedliwie się nie da.
Ludzie mówią o mnie różne rzeczy. Wszystko zależy od tego, w jakich okolicznościach mnie poznali, bo jak wiemy znaczącą rolę odgrywa w naszym życiu takie zjawisko jak „pierwsze wrażenie”. Mówi się „zakochać się od pierwszego wrażenia”, „nie zrobił na mnie dobrego wrażenia”, etc. Późniejsze doświadczenia z daną osobą korygują nasze spojrzenie na nią, ale i tak w pamięci mamy zapisany początek znajomości. Często do niego w przyszłości się będziemy odwoływać.
Dla niektórych jestem dziwny. Dla innych jestem nieciekawy. Dla jeszcze innych nie jestem (dziwne, ja wiem).
Błażej - jest określeniem osoby z rodu Blasia wywodzącej się, a oznacza to sepleniący. Polski Błażej jest mężczyzną o bardzo wybujałej indywidualności, niezwykle wrażliwy i stale silący się na oryginalność. Pragnie tym imponować innym. Ma zadatki by przewodniczyć innym, jest bowiem odważny, dobry organizator, elokwentny, ma uzdolnienia oratorskie. Potrafi również dopracować cię cech dyplomaty. Jest agresywny, impulsywny, nerwowy. Jedynie niewiasta może go ułagodzić, a wtedy staje się wzorowym mężem, dobrym ojcem i wspaniałym przyjacielem. Jest wierny jednej miłości, nie uznaje miłosnego rozbujania.
W sumie zgodziłbym się z większością. Bo jestem wrażliwy, staram się być indywiduum, mieć własne zdanie. Ale czy silę się na nie? Nie wydaje mi się. Na pewno nie lubię przewodniczyć innym, ale zarazem nie lubię być pod czyjąś władzą. Zgadza się również fakt, że jestem nerwowy i impulsywny, ale raczej nie agresywny. Jakim ojcem jestem? Nie jestem, a jakim będę – nie wiem.
Szczerze powiedziawszy, sam się sobie dziwię.
Do tego zrobiłem sobie test i raz mi wyszło, że jestem w 15% szary, a za drugim razem, że w aż 80%.
Myślę, że prawda zawsze leży po środku.
Komentarze do wpisu "Jaki jestem według mojego imienia":
1.
James T. Sullivan napisał(a):
07 października 2005, 14:42:12
"Często do niego w przyszłości się będziemy do niego odwoływać."
Kocham grafomanię, Ty perfekcjonisto Ty :)
A ja nie popieram poglądu o pierwszym wrażeniu. W moich stosunkach z ludźmi owe 'pierwsze wrażenie' jest gdzieś zatarte i można do niego czasem, bardzo rzadko, wrócić, by przywołać właśnie pierwsze wspomnienie:
"A jak Cie pierwszy raz zobaczyłem, to myślałem, że jesteś samolubny i słuchasz ska!" etc.
Pierwsze wrażenie zamazuje się bardzo szybko o ile zdołamy daną osobę poznać lepiej.
Prawda zawsze leży po środku, między prawą a lewą nogą.
2.
wassago napisał(a):
07 października 2005, 18:12:22
Z tym pierwszym wrażeniem to jest dość dziwnie. Nie można generalizować. W moim przypadku jest tak, że jaki ktoś kogo poznałem by nie był, to i tak go nie lubię. Potem, po jakimś czasie, jeżeli utrzymuję kontakt z daną osobą mogę powiedzieć czy zainteresowała mnie/lubię ją.
Dodaj komentarz: