Moje zdanie jest najważniejsze! – często słyszę od paru osób. Nie pomagają tu racjonalne argumenty przemawiające za tym, że jednak to ja mam rację. Nie pomaga spokojne tłumaczenie, ani inne rzeczy, które zrobiłby każdy normalny człowiek.

Dlaczego tak jest, że człowiek nie umie przyjąć do wiadomości, że jego poglądy wcale nie muszą mieć odniesienia do rzeczywistości, a tym bardziej do faktów? Dlaczego ja, czy ty czasem masz problem ze zrozumieniem w pierwszej chwili drugiego człowieka i słów, które on wypowiada – słów, które w swoim przekazie są sprzeczne z naszymi własnymi poglądami? Czy już pozostanie tak zawsze, że człowiek będzie jednostką zapatrzoną w siebie z wybujałym ego, z klapkami na oczach bezkrytycznie podchodzącą do siebie i do tego, co robi?

Chciałbym, żeby niektóre rzeczy na tym świecie się zmieniły – na pierwszym miejscu postawiłbym homo sapien, czyli nas – ludzi. I to wcale nie jest tak, że ja swoich wad nie zauważam. Właśnie po ich ujrzeniu piszę tą notkę. Owszem – czasem jestem mniej samokrytyczny, ale przecież nie mogę być ciągle nastawiony, że wszystko co robię jest złe. Takie zakładanie z góry również do niczego dobrego nie doprowadzi. Jak już wcześniej wspomniałem, należy się rozejrzeć wkoło, wysłuchać opinii kilku(nastu) ludzi, którzy jakieś własne posiadają i dopiero się ustosunkować. Wyrażanie swoich poglądów „w ciemno” jest tylko wyrazem ignorancji – niczym więcej.

Do tego dochodzi, często poruszane w moich „phi!lozoficznych” wywodach przyjmowanie zdania innych, jako swojego. Tego, po wielu wnikliwych analizach nie umiem zrozumieć.

Wczoraj rozmawiałem z pewną osobą. Treści zdradzać nie będę, bo nie w tym rzecz. Mianowicie powiedziała coś, co bardzo mi się spodobało i o dziwo – było zgodne z moim myśleniem. Powiedziała, że nie chce poznawać drugiego człowieka poprzez zdanie innych, tylko sama, osobiście.

nie wzoruje sie na tym co inni mi mowia o kims tylko sama chce poznac kogos :)

Prawidłowe podejście do sprawy, bo innych zdanie (tak, jak już wcześniej wspominałem ;-)) wcale nie musi być zgodne z naszym. To co drugiej osobie się nie podoba, wcale nam się nie musi podobać. Może być zupełnie na odwrót. Przez takie podchodzenie do życia, czyli opieranie się na opiniach innych, nie „wytwarzaniu” swoich może pozbawić nas kilku (n+1) doświadczeń, które warte były przeżycia.

Ktoś kiedyś mówił, że życie swoje trzeba opierać na wiedzy i na doświadczeniu, które zdobywamy cały czas. Całkowicie się z tym zgadzam, bo wszystko co robimy, to przeważnie pamiętamy. Pamiętamy również wyniki swoich działań – skutki, czy to negatywne, czy pozytywne. Późniejsze nasze czyny mogą opierać się na owych i zaoszczędzić nam niemiłych chwil.

Szczerze powiedziawszy, to w chwili obecnej uświadomiłem sobie kolejną ciekawą rzecz. Ale to już innym razem.

Komentarze do wpisu "Zdanie moje, zdanie innych - gdzie jest złoty środek?":

Jeszcze nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz: