Spotkanie po latach, czyli opowiadanie żeby swoje nikłe umiejętności podwyższyć
13 października, 2005
Spotkały się ze sobą po kilkunastu latach rozłąki. Kiedyś przebywały, jedna z drugą codziennie, po kilka godzin. Czasem więcej. Wiedziały o sobie wszystko – co lubi druga jeść, jakich perfum używa, który facet jej się podoba, z której jest on klasy, dlaczego się podoba, kiedy się z nim widziała. Dosłownie wszystko. I nie były to informacje zdobyte podstępem, czy wyciągnięte na siłę. Po prostu, jak dwie siostry opowiadały sobie, co je trapi. Bez zahamowań i zbędnych obaw – ufały sobie w 100%. Nawet do głowy każdej z nich nie przyszło, że za 10 lat mogą ze sobą nie rozmawiać. A wszystko przez mężczyznę, czyli powód, który odrzucały w swych planach na przyszłość i wobec siebie. Wmawiały sobie, że nie ma takiego samca, który byłby w stanie podzielić ich przyjaźń, która przetrwała tyle lat, tak wiele ciężkich prób. Miały nadzieję, że błogi stan, w którym trwały od początku swojej znajomości będzie trwać wiecznie. Pomyłki rzeczą ludzką – mówi się. Taka jest niestety prawda.
Cześć – powiedziała cicho Agnieszka – nie widziałyśmy się sporo lat. Co u Ciebie słychać?
Wzrok, którym kiedyś mogła przejrzeć na wylot wszystko i wszystkich, teraz miała jakby zgaszony. Niebieski oczy, w których kochali się chłopacy z klasy, teraz były puste, bez wyrazu i iskry, której jej tak zazdrościła. Nie miała pojęcia co odpowiedzieć. Przecież zwykłe „Cześć! U mnie wszystko ok.” nie było godną odpowiedzią, nawet po tym wszystkim, co się stało. Milczenie przerwał dzwonek komórki Agnieszki. Standardowy dźwięk, jego suchość i ostrość przypomniały jej cechy charakteru – zdecydowanie, przywiązanie do tradycji, brak skłonności do szaleństw. Nowoczesny model Nokii, czyli taki o którym marzyła od dawna. Mimo, że zbierała pieniądze na ów od kilku miesięcy, nadal brakowało jej więcej, niż już miała. Chwilę zastanawiała się, skąd ona może mieć tyle kasy, że pozwala sobie na takie zabawki.
Zmusiła się do uśmiechu, gdy po przywitaniu okazało się, że Kasia nie ma jej nic do powiedzenia. Tyle razy zastanawiała się, dlaczego tak się stało, że się rozłączyły ich ścieżki. Zastanawiała się i zadręczała tym co zrobiła w przeszłości. Wiedziała dobrze, że to jej wina, że to przez nią Kasia wpadła w depresję. Nie mogła się pogodzić z takim stanem rzeczy. Zadręczała się, ona również wpadła w życiowego doła. Nie pomogły wizyty u najlepszego lekarza w mieście zajmującego się tymi sprawami. Farmaceutyki działały przez jakiś czas, potem przyszło uzależnienie. Od lekarstw i alkoholu. Problemy w domu potęgowały jeszcze ten stan. Kontakt, na którym jej tak bardzo zależało nie odnowił się, nawet wtedy, gdy obie trwały w życiowym upadku. Miała co najmniej dwa wyjście – śmierć, albo niepamięć. Wybrała niepamięć, bo dobrze wiedziała, że w życiu ma jeszcze coś do zrobienia. To nie było takie proste rozstać się z Robertem, swoim mężem, z którym poznała się przez Kasię, opuścić ich wspólny dom, pożegnać się na zawsze z synem. Słowem – odciąć się od przeszłości. Teraz, gdy mieszkała w innym mieście miała nadzieję, że nigdy już nie wróci tam wspomnieniami. Okazało się, że nie tak łatwo jej to przyjdzie. Wspaniały nowy mąż, dzieciaki, dom, dobrze płatna praca. To wszystko mogła tak nagle upaść, odejść. Przez jedno ich przypadkowe spotkanie.
Kasia chwilę czekała, aż Agnieszka przestanie rozmawiać przez telefon. Padały słowa „kochanie”, „skarbie”, więc mogła łatwo się domyślić, że rozmawia z Robertem. W jednej chwili wspomnienia wróciły. Rzeczywistość, której się tak kurczowo trzymała przez ostatnie kilka lat zaszła mgłą. Myśli skierowały się na inny tor – tor zapomniany przez nią. Dlaczego tak się stało, że Robert ją wybrał, a nie mnie – zastanawiała się w myślach. Czemu tak musiało być – wiedziała dobrze, że na te retoryczne w gruncie rzeczy pytania nie będzie w stanie sobie sama odpowiedzieć. Do tego potrzebna jej była rozmowa – szczera, prawdziwa w cztery oczy, klimatem i koniecznie lampką wina. Ale z kim tu o tym porozmawiać, skoro o tym wie tylko ona i Agnieszka. Zaraz, zaraz! – przecież jest ona i jest Agnieszka – uświadomiła sobie w jednej chwili. Dlaczego nie skorzystać z okazji i nie zaprosić jej do jakiegoś pubu, gdzie mogłyby porozmawiać w sumie na neutralnym gruncie. Chwilę się zastanowiła ile ma pieniędzy w portfelu i czekała aż tamta skończy wreszcie rozmawiać. Gdy to wreszcie nastąpiło szybko coś powiedziała, coś zapisała na wizytówce, którą podała jej i odbiegła. Nie mogła uświadomić sobie, co tak naprawdę się stało.
Tego telefonu się nie spodziewała. Powiedziała przecież w pracy, żeby nikomu, pod żadnym pozorem nie dawać jej aktualnego numeru na komórkę. Zastrzegła, że kto to zrobi może się pożegnać z pracą. A, że praca była jak marzenie, nikt na to przez długi okres się nie zdobył. Kiedyś to musiało nastąpić – uświadomiła sobie. Początkowy stan pracowników w jej firmie był mały. Łatwo się nimi kierowało, miała wszystko pod kontrolą. Wszystkich dobrze znała, więc wiedziała kogo na co stać. Później, gdy ilość realizowanych i zlecanych projektów nagle wzrósł, musiała przyjąć kilkanaście osób, kierując się nie tyle przekonaniami do nich, co ich referencjami. Okres „familijnej” firmy się skończył. Zaczęła działać owa na dużą skalę. Chwilę się jeszcze zastanawiała, kto dziś siedzi w sekretariacie, ale po kilku pustych strzałach, uświadomiła sobie, że to nie ma znaczenia. Teraz tylko w głowie miała słowa „Cześć skarbie, to ja – Robert…”. Czy spotkanie byłej przyjaciółki nie wystarczy jak na jeden dzień? – myślała z wyrzutem wobec losu, który ją tak doświadcza. Rozmowa była nieprzyjemna, musiała szybko coś zrobić. Musiała jechać do domu, żeby ostrzec męża. Szybko zapisała na kartce adres i termin spotkania i podała go Kasi. Widać, że tamta stoi jakaś nieobecna, zmieszana. Nie miała jednak czasu, żeby zastanawiać się dociekać, co się stało. Biegiem udała się do samochodu, który już na nią czekał na parkingu przed domem handlowym.
Reklamówka z zakupami ciążyła jej niezmiernie. Kartka z dobrze jej znanymi zawijasami była jak kamień w kieszeni jej kurtki. W głowie miała mętlik. Wiedziała dobrze, że już nigdy się nie spotkają. Dobrze to wiedziała.
Podróż samochodem, którego ona nie prowadziła nie należała do najprzyjemniejszych. Lubiła siedzieć przed kółkiem i decydować, którędy i jak szybko chce jechać. Teraz jednak, jeśli nad tym się zastanowiła trochę, to doszła do wniosku, że taki stan rzeczy jest dobry. Nie mogłaby prowadzić. Nie teraz.
Opowiadanie, takie sobie – jako ćwiczenie. Ale jest pomysł:
- Ci którzy mają ochotę, niech skomentują braki i niedociągnięcia
- I jeśli jeszcze znajdą odrobinę ochoty, mogą napisać jego kontynuację (do której kontynuację napiszę znowu ja, itd.)
Komentarze do wpisu "Spotkanie po latach, czyli opowiadanie żeby swoje nikłe umiejętności podwyższyć":
1.
jbl napisał(a):
17 października 2005, 16:40:19
Kierowca, który wydawał się być dobry kierowcą, miał kruczoczarne włosy, szeroką szczękę i piękny uśmiech, który widziała w odbiciu jego twarzy w lusterku. Nie spodziewała się, że podróż może tak znacząco wpłynąć na jej samopoczucie. Zdenerwowanie, które tak mocną ją ogarnęło powoli ustępowało błogiemu stanowi, który niczym fala na morzu roznosił się po jej ciele. Nie myślała teraz dużo o tym co przed chwilą się stało, o tej całej rozmowie i spotkaniu po latach. Myśli uciekły, w głowie miała kompletną pustkę. Mijane drzewa rzucały długie cienie na drogę, więc przy każdym minięciu w samochodzie robiło się ciemniej. Monotonia sprawiła, że chętni by się zdrzemnęła. Wiedziała jednak, że przy kierowcy nie powinna sobie na to pozwolić. Tym bardziej, że nie znała go dobrze, bo dopiero przed tygodniem, gdy zwolniła poprzedniego za wyciąganie pieniędzy z firmy, kazała zatrudnić kogoś nowego. Wszystko byłoby Ok. gdyby nie to, że to nie ona sprawdzała jego referencje, a jej sekretarka. Niby miała zaufanie do niej, ale wiedziała, że tak jak ona sama, tak nikt jej nie dogodzi.
Stanie na środku chodnika z reklamówką z zakupami nie wydawało się dobrym pomysłem. Muszę iść – pomyślała. Wzięła swoją aktówkę, którą nosiła dla zasady, ale też jako pamiątkę dobrych starych czasów, gdy miała pracę. Przez chwilę zajęta była analizowaniem wspomnień, gdy podszedł do niej mężczyzna.
Dodaj komentarz: