Czas między fizyką a matematyką
23 października, 2005
Kłótnia między ludźmi to naturalna rzecz. Jest wyrazem przywiązania jednostki do jej własnego zdania. Jest niejako demonstracją – „Moje zdanie jest tysiąckroć ważniejsze niż Twoje, więc się zamknij!” – siły, stanowiska, etc. Oczywiście, tak nie powinno się postępować, bo zwykło się mówić, że człowiek inteligentny swoich spraw nie rozwiązuje przy użyciu siły. A kłótnia jest siłą – nie, nie fizyczną, a taką, która czasem może zadać większe rany, niż ta poprzednia. Zastanówmy się, czy w przeszłości nie poczuliśmy się jak ostatnie dranie starając na siłę narzuć drugiej osobie swój punkt widzenia. Przez jakiś czas odczuwaliśmy wszechogarniającą satysfakcję, że to się udało, ale w pewnym krytycznym punkcie – momencie zastanowienia – dochodzimy do wniosku, że to nie było fair, odpowiednie, a przede wszystkim stosowne.
Nie potrafię sobie uświadomić, jak można nie przyjmować zdania drugiej osoby do świadomości, z góry zakładać, że się myli i, że to właśnie my mamy rację.
Ale nie o tym chciałem. Więc przechodząc do właściwego wpisu – niedawno ktoś okradł bliską mi osobę. Straciła niewiele – kilkanaście złotych i klucze do domu. Sam fakt kradzieży mnie tak strasznie irytuje, że sobie tego nie potraficie wyobrazić. Jak można brać własność drugiej osoby w taki perfidny sposób. We wcześniejszym wpisie opisywałem, jak to szczeniaki w wieku 14 lat potrafią poturbować starszą kobiecinę, która nawet szans nie ma na obronę. Gdy byłem dziś w odwiedzinach rozmowa zeszła właśnie na taki temat, czyli temat kradzieży. Dowiedziałem się, że moich dziadków okradziono już 4 razy. I zawsze to było, albo na rynku, albo w domu handlowym. Przeważnie torebka była rozcięta żyletką a ginęło, co w zasadzie zginąć powinno – portmonetka z pieniędzmi. Czy dla tych kilku złotych warto niszczyć torebkę, czy w przypadku mężczyzny, saszetkę. Odpowiedź jest prosta –
„nie moja, to warto”. Ludzie na każdym kroku dają przykład jakimi to egoistami są.
Zupełnym sku[…]em jest bicie drugie człowieka dla 10 złotych. Pewnego wieczora wychodząc z pubu (a wieczór był już w stanie zaawansowanym) zauważyliśmy ze znajomymi, że w bramie obok jakiś dwóch łysych butuje gostka, który nie miał szans na ucieczkę – tym bardziej na obronę. Nic zrobić nie mogliśmy, bo wiadomo było, że dwóch delikwentów pochodzi z dzielnicy zwanej Centrum, gdzie większość ludzi musi po prostu kręcić, żeby żyć. Ale czy to jest powód, żeby bić bezbronną osobę, czy też każdą inną. Zezwierzęcenie – inaczej nazwać tego nie potrafię. Co gorsza, dowiedzieliśmy się później, że bili go za… nic. Podobno nie spodobało im się to, jak bawił się w pubie.
Jeszcze gorszym przykładem jest, już wcześniej wspomniane, pobicie (a raczej poturbowanie) starszej kobieciny. Jak można ukraść jej miesięczną wypłatę (przepraszam – jałmużnę) od rządu, która ma starczyć od pierwszego do pierwszego. Z czego ona ma żyć, jak przetrwać ten okres?!
W czasie pracy w wakacje poznałem prawdziwy element mojego, jakże pięknego i urokliwego miasta. Ile ja się nasłuchałem, jak fajnie było się nafetować, najarać, czy też upić i iść w miasto, żeby komuś przyłożyć. Kurczę, aż im zazdrościłem tej wysokiej rozrywki, której raczej nie uświadczę w swoim życiu (chyba, że jako ofiara). Jeszcze inną ich ulubioną rozrywką było chodzenia na stadion. Powiesz – Chyba raczej na mecze. Nie, nie – mylisz się grubo. Owi „kibice” chodzili na stadion, żeby się ponapi[…]ć z kibicami i „kibicami” drużyny przeciwnej. Widowisko musiało być niesamowite. A ile niewinnych osób musiało ucierpieć w takiej wojnie na krzesełka, pałki i łańcuchy. Ale przecież mówi się – w wojnie ofiar się nie liczy.
Chciałbym się dowiedzieć, co kieruje tymi wszystkimi ludźmi. Zrozumiem, chociaż po części, że człowiek uzależniony musi zdobyć pieniądze. Ale tylko po części, po rozum podpowiada mi, że takiego osobnika trzeba by zamknąć i poddać długotrwałej kuracji. Tylko tu rodzi się pytanie – dlaczego mam płacić na taką osobę ze swoich podatków – chciała ćpać, pić, etc. to niech to robi, tym bardziej nie ma co przymuszać takowych. Ale patrząc logicznie na sprawę – jeśli wyeliminujemy taką chorą jednostkę ze społeczeństwa, to życie stanie się łatwiejsze. Więc trzeba podjąć decyzję i zdecydować się wydać jednorazowo pieniądze, czy narażać się na niebezpieczeństwo.
Od pewnego czasu powtarzam sobie, że państwo polskie (ale też każde inne) będą tworzyć ludzie inteligentni. Bo jeśli Ci, których tu opisałem, to przyszłość narodu jest… nieciekawa. Pozostaje nadzieja. Ale zaraz trzeba działać przeciw takim przejawom debilizmu. Rozmyślałem sobie tak dziś, że jakbym zobaczył, że ktoś chce mnie okraść i zaczyna to robić, to najnormalniej w świecie umysł zostawiłbym na chodniku obok, a uwolnił instynkt i zatłukłbym. Ale czy to jest wyjście z tego chorego kręgu? Bo przecież wiadomo, że przemoc rodzi przemoc.
A może moje rozumowanie jest zupełnie błędne. Ja nie wiem już sam.
Komentarze do wpisu "Czas między fizyką a matematyką":
1.
Revolt napisał(a):
23 października 2005, 19:54:58
Moim zdaniem cudu trzeba, żeby zrobić coś z takimi ludźmi. Najgorsze jest to, że problem będzie się pogłębiać i pogłębiać - całe klasy w gimnazjum potrafią uciec z lekcji... N/C
2.
wassago napisał(a):
23 października 2005, 20:19:13
Wydaje mi się, że w polsce zrobiło się ostatnimi czasy bezpieczniej niż kiedy tam mieszkałem - przynajmniej w moim mieście.
> Ale czy to jest powód, żeby bić bezbronną osobę, czy też każdą inną. [..] Podobno nie spodobało im się to, jak bawił się w pubie.
A taką, która spaceruje ze swoją ukochaną po mieście wieczorem? Tyle razy nachodziła Mnie myśl - wyjść na „romantyczny” spacer… i dostać wper-nicz za ten fakt. Inny przykład; wyjść po swoją przyjaciółkę wracającą z terningu - przecież, jak nie można, młoda dziewczyna, ciemno już było. I jak to się skończyło? Dwój karków na Mnie za nic - całe szczęście, że… nie ważne.
> [..] tworzyć ludzie inteligentni.
Polskę? Zmieńmy rząd na ludzi inteligentnych na początek.
Dodaj komentarz: