Imieniny
29 listopada, 2005
Chociaż tak naprawdę nie uważam ich za coś ważnego, to mi było miło, zresztą każdemu byłoby. Dziękuję Wam.

jiobel@generatedcontent.com
Chociaż tak naprawdę nie uważam ich za coś ważnego, to mi było miło, zresztą każdemu byłoby. Dziękuję Wam.


Myślę, że warto wspomnieć o dodanej nowej pozycji do moich propozycji na logo joggera. Oznaczona jest numerem 7.
Siedział na sofie skulony, nieobecny, szary i mały. Zawsze tak było, gdy nie chciał wracać do realności, która tylko go męczyła, raniła. Świat marzeń, świat gdzie każde jego wyobrażenie mogło być spełnione, to był jego świat. Nie umiał sobie wyobrazić życia bez tego elementu, nad którym tak pracował, który tak bardzo rozwijał, którego straty nawet sobie nie wyobrażał. Jego umysł składał się z dwóch składników – analizy logicznej i wyobraźni. Logika, jego ulubiona nauka, tak bardzo, tak wiele razy go zawiodła. Życie udowodniło mu, że logika drugiego człowieka wcale nie musi mieć dużo wspólnego z tą pierwszą, właściwą - logicznością. Zasady w życiu codziennym wcale nie muszą obowiązywać, zwłaszcza jeśli rozchodzi się o relacje człowiek-człowiek. Tutaj może zawieść najbardziej logiczne z logicznych rozumowań, bo człowiek to nie maszyna i wcale zgodnie z rozumem nie zawsze postępuje. Kieruje się przede wszystkim instynktem, tak samo jak każde inne zwierzę. Na drugim miejscu stawia sobie proste analizowanie sprawy, czyli działanie na zasadzie prawda-fałsz. Na głębsze przemyślenia tak naprawdę nie ma czasu, zwłaszcza jeśli mówimy o dzisiejszych czasach, gdzie każda minuta, sekunda równa jest straconej, lub zarobionej złotówce. Jeśli nasz umysł nie nadąża za tym wszystkim to w widoczny i bardzo zauważalny sposób odstajemy od reszty społeczeństwa. Oczywiście – istnieje takie coś, jak kamuflaż. Pomaga zachować „twarz” gracza, jeśli nawet za takowego się nie uważamy. Trzeba sobie uświadomić we wczesnym etapie naszego rozwoju, czy chcemy trochę poudawać wobec zewnętrznego świata i żyć zgodnie z naszymi zasadami i możliwościami, czy odkryć prawdziwą twarz, pokazać, że nie akceptujemy tej całej reszty i narazić się na komentarze, lub coś co jest jeszcze gorsze – brak zrozumienia.
Logiczność jego wiązała się z prostotą, którą uwielbiał. Proste dla niego równało się piękne, zrozumiałe, prawdziwe. Wszystko co mogło, lub zawierało drugie dno było czymś niewartym analizy, poświęcania czasu. Oczywiście jeśli mówić o analizie wstępnej, takiej „na szybko”. Bo analizować też lubił. Nawet bardziej niż wszystko inne. Zastanawiał się, myślał, obliczał, kalkulował. Ale tylko wtedy, gdy wiedział, że może sobie na to pozwolić, tylko wtedy, gdy miał na to czas, możliwość i miejsce. Tak jak ze wszystkim.
Analiza jego polegała na dobieraniu zdarzenia i wyszukiwaniu logicznego wytłumaczenia. Starał się zawsze takowe znaleźć, nawet gdy to wydawało się bardzo trudne. Potrzebował dużo na to czasu. Dużo…, bo logiki w działaniach człowieka trudno się doszukać.
Sofa, ciemny pokój rozświetlony tylko migającymi diodkami od modemu. Nikłe światło spod biurka, gdzie stała wieża, z której akurat sączyła się muzyka dla duszy, rozświetlała ścianę naprzeciw. Cienie rozciągały się tworząc niepokojące wizje. Bał się, bo i tak dużo sobie sam wyobrażał. Lubił to. Lubił sobie wyobrażać co by się stało, gdyby. Takie gdybanie rozwijało jego zdolność do komplikowania sobie życia. A komplikował bardzo często. Stanowczo za często.
Co by było gdyby mnie nie było? I w tym momencie wyobraził sobie świat bez siebie…
Fikcja (przede wszystkim) z elementami true.
Tak, ja po prostu lubię się bać, zamartwiać, myśleć, analizować, myśleć, zamartwiać, bać, myśleć, bać, zamartwiać. Bo ja jakiś dziwny jestem. Albo gorzej.
Powtórzenia celowe.
Obejrzany film może mieć wpływ na postrzeganie świata. Pewne sprawy stają się ostre, inne przestają być takie ważne. To tak samo jak z książką, obrazem, muzyką. Wszystkie te składniki naszego codziennego życia mają niewyobrażalny wpływ na owe. Kształtują nasze zachowanie, nasze samopoczucie. Jeśli rano, któregoś dnia nastawisz sobie na wieży wesołą skoczną muzykę, to mogę się założyć, że przez jakiś czas będziesz miał dobry humor. Tak jest po prostu i już. Jeśli jednak rano przywitają Cię „smęty” to musisz wiedzieć, że taki właśnie będziesz przez pewien czas, jeśli nie przez cały dzień.
Ale to miało być o filmie. Human Traffic – film legenda dla mnie . Sposób montażu, gra aktorów, ich akcent – czysto brytyjski – to wszystko sprawia, że film można oglądać, oglądać, oglądać. Nie ważne jest, o której godzinie go puszczą w telewizji, warto do późna czekać, lub bardzo wcześnie wstać. No i muzyka – miodna, że aż strach.

Uświadomiłem sobie, że Polska, Polacy teraz stają się bardzo podobni do społeczeństwa brytyjskiego z lat 90 poprzedniego stulecia. Rano wstać, ubrać się, na autobus, do pracy, 8 (na papierku – w rzeczywistości +~3 godziny), przypodobać się szefowi, tolerować jego zachcianki, etc. A wszystko w imię lepszego życia, którego i tak nie będzie, bo co można zrobić za 600 złoty na rękę. Tylko realizować najważniejsze potrzeby – jedzenie, mieszkanie i rachunki. Gorzej jeszcze, gdy te 600 złoty musi starczyć na więcej, niż jedną osobę. Albo i nie starczyć. Stajemy się społeczeństwem uzależnionym od pracy, bo bez niej nie ma pieniędzy, a jeśli nie ma pieniędzy to wiemy co się dzieje.

Z drugiej strony praca nas socjalizuje. Bo gdy człowiek dostaje pieniądze za nic, to raczej nie doceni ich wartości. Mój, jak na razie krótki epizod z pracą fizyczną bardzo pozytywnie wpłynął na postrzeganie wartości jednostki, pieniądza i społeczeństwa. Nauczyłem się przez ten miesiąc bardzo dużo. Dowiedziałem się, na czym tak naprawdę polega rywalizacja, na czym polega zawiść i kłamstwo. W tym czasie niektórzy wołali od rodziców pieniążki na piwko, wódeczkę, imprezę, etc. Ale gdyby przyszło im wydać codziennie kilkanaście złoty na nie wiem, czy zrobiliby to z taką łatwością.

Human Traffic – film, który pozostaje w pamięci, wpływa na percepcję. Film z klimatem, przekazem. Film, który w przyszłości będzie lekturą szkolną (?).
Od jakiegoś czasu nie potrafię pisać. Tak jak kiedyś nie było z tym problemów, tak teraz zaczynam coś i nie kończę. Fakt, że kilka artykułów napisałem, ale ich chyba nigdy nie opublikuję. Będą leżeć sobie spokojnie w folderze i czekać na właściwy moment. A może będzie to już niedługo? Kto wie.
A tak już zupełnie odchodząc od tematu tej notki – warto czasem zaufać drugiej osobie – pamiętaj drogi czytelniku. Mimo wszystko, przeciwko wszystkim.
W tej sytuacji kierujący pojazdem 1 powinien:
Chciałbym, żeby wszystkie moje mizerne projekty nie przepadły wraz z
dlatego po cichutku poszukuję konta malutkiego (góra 30MB), gdzie owe mógłbym złożyć i w przyszłości do nich linkować.
Poza tym - dziś jest czwartek, dzień kiedy zawsze siadałem przed klawiaturą i starałem się napisać dalszą część mojego 'opowiadania'. Dziś je skasowałem. Pewnie jutro będę żałować. :)
A jeszcze jutro testy na prawo jazdy. Średnio 4 błędy w jednym zestawie. Ale w końcu dopiero dziś otworzyłem kodeks.
Cieszę się niezmiernie, bo widziałem zrzuty z nowego Joggera. Dobrze wiem, że wzrośnie funkcjonalność, a co za tym idzie - zostaną osoby, które warto śledzić. Być może też jakieś nowe przyjdą.
Sparrow coś wspominał o nowym logo, a że mi się nudziło troszkę (czyt. dawno nie ruszałem swojego Szopa) to usiadłem chwilkę i takie coś zrobiłem. Wiem, wiem - nie jest to ładne. Ale o dziwo - wyjątkowo mi się podoba. ;-)
Edit: Dodałem jedną inną wersję i jedną poprawioną. W następnych notkach będą inne propozycje, bo w sumie... podoba mi się ta zabawa. Mi najbardziej z tych trzech podchodzi numer 2. :-)
No to ja odpowiem, ale już raczej "po polskiemu". Bo przede wszystkim te święta są raczej tradycją polską. Bycie ateistą nie wiąże się z odejściem od takowych, przekreśleniem ich. Ateizm, lub każda inna religia niż chrześcijanizm wiąże się z życiem w cywilizowanym świecie. Żeby godnie żyć, wcale nie muszę wierzyć w boga i przyjmować wartości moralnych, za jego słowo. To człowiek w procesie swojej ewolucji wykształcił w sobie możność myślenia, racjonalizmu i logiczności.
Także dla tych ludzi, którzy siebie określają mianem ateistów, ważne są takie wartości jak człowieka głęboko wierzącego, z tym, że dla tego pierwszego wcale owe nie muszę być podszyte Pismem Świętym, a zdrowym rozumem i sercem.
Dlaczego oczekuję Świąt Bożego Narodzenia i innych? Bo przede wszystkim to okazja do wspólnego spotkania z osobami bliskimi, co jest niewątpliwie bardzo ważne w tym zaganianym świecie.
Dlaczego poszedłem do pierwszej komunii, dlaczego zostałem ochrzczony? Bo żyję w kraju gdzie 90% społeczeństwa to ludzie wierzący, tak samo jak moi rodzice. To oni zdecydowali za mnie, bo nie miałem jeszcze możliwości wyrażenia własnego zdania, a przede wszystkim - nie miałem tak naprawdę owego.
A dlaczego ludzie biorą ślub kościelny? Bo może być taka sytuacja, że jedna ze stron po prostu tego chce, bo jest wierząca. Dlaczego nie pójść na kompromis i nie zrobić tego, co wcale dużo nie zmieni w życiu "człowieka bez wiary".
Dlaczego nie pojadę do Moskwy? Bo to gówno ma wspólnego z religią. A co do tego, że przyznaję się do swojego ateizmu tylko w Internecie, a nie przed znajomymi i rodziną - po raz drugi - gówno prawda.
Tak, jak kiedyś ja generalizowałem (co jeszcze nie raz mi się zdarzy/a), tak teraz to mogę zarzuć praffemu polakowi.
Komentarz tyczy się tej wypowiedzi na forum onet.pl.
Fakt, że już to samo napisałem w komentarzach u lauro`a, ale przecież warto zapisać coś, z czego śmiać (albo płakać) mogę się w przyszłości. Bo przecież niewiadomo, jakie kary będą za wyrażanie własnych odczuć. W końcu mamy IV RP.
Napisałem to w 1. klasie gimnazjum w zeszycie od matematyki.
Czasem przychodzi taka chwila, w której dusza chce uciec z chorego ciała. Rozum wtedy zaczyna tworzyć niepokojące wizje. Wizje, które z czasem przeistaczają się w chorą rzeczywistość. Uświadamiasz sobie wtedy, że to nie ty jesteś chory, a wszyscy wokół.
Popatrz – czy zauważysz więcej niż połowę, a czy tym bardziej zrozumiesz część z tego? Podobno jesteśmy rozumnymi istotami. To dlaczego nie potrafimy zrozumieć samych siebie?
Chyba jeszcze sobie poprzeglądam rzeczy z dna szuflady. A może znajdę coś równie ciekawego?
witaj poziomie zerowy - dziś był dobry dzień
Wyjaśniam parę spraw na poziomie 2.
Osoby chętne do zapoznania się, wiedzą chyba co mają zrobić - spytać się o dostęp do poziomów wyższych.

Denerwują mnie ludzie. Być może dlatego, bo kilka problemów miałem. Niektóre udało mi się rozwiązać, inne dalej się za mną ciągną. Ale przecież to jest tylko i wyłącznie moja sprawa.
Że się nie uśmiecham – jestem inny. Że nie zawsze mam ochotę na żarty – jestem dziwny. I tak dalej.
A dosrać jest tak łatwo. I uderzać w czuły punkt. Ale przecież to ja jestem dziwny.

Czyli mój stosunek do tego, jakże polskiego, święta.
Holliłin - Hollywood + Halloween