Praffy polak (o ironio!)

06 listopada, 2005

Nie mogłem się powstrzymać i nie napisać komentarza do czegoś, co wydaje się być głupotą w czystej postaci.

No to ja odpowiem, ale już raczej "po polskiemu". Bo przede wszystkim te święta są raczej tradycją polską. Bycie ateistą nie wiąże się z odejściem od takowych, przekreśleniem ich. Ateizm, lub każda inna religia niż chrześcijanizm wiąże się z życiem w cywilizowanym świecie. Żeby godnie żyć, wcale nie muszę wierzyć w boga i przyjmować wartości moralnych, za jego słowo. To człowiek w procesie swojej ewolucji wykształcił w sobie możność myślenia, racjonalizmu i logiczności.

Także dla tych ludzi, którzy siebie określają mianem ateistów, ważne są takie wartości jak człowieka głęboko wierzącego, z tym, że dla tego pierwszego wcale owe nie muszę być podszyte Pismem Świętym, a zdrowym rozumem i sercem.

Dlaczego oczekuję Świąt Bożego Narodzenia i innych? Bo przede wszystkim to okazja do wspólnego spotkania z osobami bliskimi, co jest niewątpliwie bardzo ważne w tym zaganianym świecie.

Dlaczego poszedłem do pierwszej komunii, dlaczego zostałem ochrzczony? Bo żyję w kraju gdzie 90% społeczeństwa to ludzie wierzący, tak samo jak moi rodzice. To oni zdecydowali za mnie, bo nie miałem jeszcze możliwości wyrażenia własnego zdania, a przede wszystkim - nie miałem tak naprawdę owego.

A dlaczego ludzie biorą ślub kościelny? Bo może być taka sytuacja, że jedna ze stron po prostu tego chce, bo jest wierząca. Dlaczego nie pójść na kompromis i nie zrobić tego, co wcale dużo nie zmieni w życiu "człowieka bez wiary".

Dlaczego nie pojadę do Moskwy? Bo to gówno ma wspólnego z religią. A co do tego, że przyznaję się do swojego ateizmu tylko w Internecie, a nie przed znajomymi i rodziną - po raz drugi - gówno prawda.

Tak, jak kiedyś ja generalizowałem (co jeszcze nie raz mi się zdarzy/a), tak teraz to mogę zarzuć praffemu polakowi.

Komentarz tyczy się tej wypowiedzi na forum onet.pl.

Fakt, że już to samo napisałem w komentarzach u lauro`a, ale przecież warto zapisać coś, z czego śmiać (albo płakać) mogę się w przyszłości. Bo przecież niewiadomo, jakie kary będą za wyrażanie własnych odczuć. W końcu mamy IV RP.

Komentarze do wpisu "Praffy polak (o ironio!)":

1. ... napisał(a):
06 listopada 2005, 18:13:16

...za dwa wpisy prawdopodobnie kara i tak będzie jedna ;)

2. jbl napisał(a):
06 listopada 2005, 18:14:40

Jedna, słuszna, sroga kara. Może jeszcze uda mi się wszystko odkręcić. Nie uważasz, że warto to zrobić, chociażby dla wolności (albo inaczej - "wolności")? ;-)

3. Riddle napisał(a):
06 listopada 2005, 18:16:24

Z kolei ja komunię, bierzmowanie i zaliczenie przygotowania przedmałżeńskiego w LO odklepałem tylko dla karteczek, które pomogą mi przeżyć w nieprzyjaznej atmosferze RP (teraz, mówisz, czwartej).

I bynajmniej nie uważam tego za sprzedanie się, gdyby komuś wpadła taka myśl do główeczki. :)

4. jbl napisał(a):
06 listopada 2005, 18:19:52

No to dodam jeszcze, że po tym, jak określiłem swój stosunek do wiary przed rodzicami, dostałem wolną rękę. Bierzmowanie niejako musiałem przyjąć. Ale z religii/etyki (z tym, że tego drugiego chyba mało kto uświadczył) zrezygnowałem, świadomie też utrudniając sobie dostęp do wynalazku, jakim jest ślub kościelny.

Ps. nawet taka myśl nie wpadła do mojej główeczki. Nie wiem, jak innym. ;-)

5. ... napisał(a):
06 listopada 2005, 18:20:03

...wydaje mi się, że to wszystko, co teraz z siebie wywalamy przypomina zadziwiająco wojenne czasy zakazanych piosenek...

...zatem po cóż odkręcać, jak i tak wiadomo, kto w końcu wygra tę wojnę - historia podobno się powtarzać lubi ;)

6. Egree napisał(a):
06 listopada 2005, 18:42:57

Ja cholernie żałuję, że poszedłem do bierzmowania. Co prawda to ono właśnie znacznie mi pomogło odejść od religii (to podobno mądrość od "Ducha Świętego"), ale myślę że prędzej czy później doszłoby do tego i tak.

7. Smeagol napisał(a):
06 listopada 2005, 19:52:19

Chrzest i komunia to nie była moja wola, ale już bierzmowanie tak, dlatego go nie mam.

8. Nina napisał(a):
07 listopada 2005, 14:06:45

Rodzice mnie ochrzcili bo tak "wypadało", zwłaszcza, że obie babcie są wierzące. Komunię przyjęłam, ale głównie dlatego, że sama chciałam. Był to taki okres w moim życiu, kiedy w kościele spędzałam większość mojego czasu - byłam ulubienicą siostry zakonnej, która do komunii przygotowywała moją klasę. Czytałam w kościele, zdarzało się, że śpiewałam.

Z bierzmowaniem zaczęły się ceregiele. Kto to widział, żeby przygotowania do bierzmowania zaczynać rok przed owym? W dodatku spotkania były dość późno, zimą o tej porze było ciemno i rodzice wciąż mieli pretensje, że włóczę się o tej porze bo ksiądz miał takie widzimisie. Dwa dni przed bierzmowaniem zostałam wyrzucona z kościoła przez katechetkę za rozmowy z koleżanką. Cóż, wyszłam z kościoła trzaskając wielkimi drzwiami.

Do bierzmowania i tak poszłam. W innym kościele - tam odbyło się to bez problemu. Próba odbyła się tydzień przed bierzmowaniem i była jedynym spotkaniem związanym z tym obrzędem.

Obecnie nie chodzę do kościoła i nikt nie ma do mnie o to pretensji - taki jest mój wybór. Muszę jednak przyznać, że zawsze marzyłam o białej sukni i ślubie kościelnym - i będe taki miała, mimo wszystko.

Świąt nie lubię, z wielu względów. Nie mają już magii, jaką miały wtedy gdy miałam kilka/kilkanaście lat. Nie dziwię się nawe tym tzw "ateistom", że uznają Święta Bożego Narodzenia i inne. Chociażby dlatego, że rodzinie wierzącej, do której ów ateista należy mogłoby być przykro, że w tym dniu, nie ma go z nimi.

Zresztą, widzę jak moja babcia czy rodzice przeżywali święta, na których nie pojawił się mój brat (którego wówczas nie było w kraju).

9. blueberry napisał(a):
10 listopada 2005, 17:39:27

Ja mam to szczęście, że moi rodzice nie są katolikami. Nie byłam zmuszana do żadnej religii. Czuję się wolna, nigdzie nie mam zobowiązań i nikomu się nie muszę tłumaczyć z ew. zmiany przyzwyczajeń...

Dodaj komentarz: