NocneMyślenia™
23 listopada, 2005
Siedział na sofie skulony, nieobecny, szary i mały. Zawsze tak było, gdy nie chciał wracać do realności, która tylko go męczyła, raniła. Świat marzeń, świat gdzie każde jego wyobrażenie mogło być spełnione, to był jego świat. Nie umiał sobie wyobrazić życia bez tego elementu, nad którym tak pracował, który tak bardzo rozwijał, którego straty nawet sobie nie wyobrażał. Jego umysł składał się z dwóch składników – analizy logicznej i wyobraźni. Logika, jego ulubiona nauka, tak bardzo, tak wiele razy go zawiodła. Życie udowodniło mu, że logika drugiego człowieka wcale nie musi mieć dużo wspólnego z tą pierwszą, właściwą - logicznością. Zasady w życiu codziennym wcale nie muszą obowiązywać, zwłaszcza jeśli rozchodzi się o relacje człowiek-człowiek. Tutaj może zawieść najbardziej logiczne z logicznych rozumowań, bo człowiek to nie maszyna i wcale zgodnie z rozumem nie zawsze postępuje. Kieruje się przede wszystkim instynktem, tak samo jak każde inne zwierzę. Na drugim miejscu stawia sobie proste analizowanie sprawy, czyli działanie na zasadzie prawda-fałsz. Na głębsze przemyślenia tak naprawdę nie ma czasu, zwłaszcza jeśli mówimy o dzisiejszych czasach, gdzie każda minuta, sekunda równa jest straconej, lub zarobionej złotówce. Jeśli nasz umysł nie nadąża za tym wszystkim to w widoczny i bardzo zauważalny sposób odstajemy od reszty społeczeństwa. Oczywiście – istnieje takie coś, jak kamuflaż. Pomaga zachować „twarz” gracza, jeśli nawet za takowego się nie uważamy. Trzeba sobie uświadomić we wczesnym etapie naszego rozwoju, czy chcemy trochę poudawać wobec zewnętrznego świata i żyć zgodnie z naszymi zasadami i możliwościami, czy odkryć prawdziwą twarz, pokazać, że nie akceptujemy tej całej reszty i narazić się na komentarze, lub coś co jest jeszcze gorsze – brak zrozumienia.
Logiczność jego wiązała się z prostotą, którą uwielbiał. Proste dla niego równało się piękne, zrozumiałe, prawdziwe. Wszystko co mogło, lub zawierało drugie dno było czymś niewartym analizy, poświęcania czasu. Oczywiście jeśli mówić o analizie wstępnej, takiej „na szybko”. Bo analizować też lubił. Nawet bardziej niż wszystko inne. Zastanawiał się, myślał, obliczał, kalkulował. Ale tylko wtedy, gdy wiedział, że może sobie na to pozwolić, tylko wtedy, gdy miał na to czas, możliwość i miejsce. Tak jak ze wszystkim.
Analiza jego polegała na dobieraniu zdarzenia i wyszukiwaniu logicznego wytłumaczenia. Starał się zawsze takowe znaleźć, nawet gdy to wydawało się bardzo trudne. Potrzebował dużo na to czasu. Dużo…, bo logiki w działaniach człowieka trudno się doszukać.
Sofa, ciemny pokój rozświetlony tylko migającymi diodkami od modemu. Nikłe światło spod biurka, gdzie stała wieża, z której akurat sączyła się muzyka dla duszy, rozświetlała ścianę naprzeciw. Cienie rozciągały się tworząc niepokojące wizje. Bał się, bo i tak dużo sobie sam wyobrażał. Lubił to. Lubił sobie wyobrażać co by się stało, gdyby. Takie gdybanie rozwijało jego zdolność do komplikowania sobie życia. A komplikował bardzo często. Stanowczo za często.
Co by było gdyby mnie nie było? I w tym momencie wyobraził sobie świat bez siebie…
Fikcja (przede wszystkim) z elementami true.
Komentarze do wpisu "NocneMyślenia™":
1.
... napisał(a):
23 listopada 2005, 06:18:22
...podejmując ryzyko i stawiając temat "na głowie"...
...spersonifikowany świat nie poświęciłby ani jednej chwili z wieczności na wyobrażanie sobie siebie bez dodatku tego siedzącego na sofie...
;)
Dodaj komentarz: