Ciemność. Światło, którym oświetlam sobie drogę zaczyna migotać. Strach, niepewność. Zadaję sobie pytania – czemu, dlaczego ja, po co, gdzie… Jak na razie nie znajduję na nie odpowiedzi.

Idę ścieżką krętą, wąską, gdzieś wysoko wśród chmur. Spoglądam w dół. Lęku wysokości nie ma, gdzieś uleciał. Widzę szczyty otulone białymi chmurami. Przecież tak jest jasno – myślę sobie. Dlaczego więc tutaj nie ma światła? – kolejne pytanie bez odpowiedzi.

Światło, które pewnym mi się nie wydawało przestało zgasło. Teraz zupełna pustka. Odgłos, echo, strach. Co, kto, jak? – gonitwa myśli nie ma końca. Spoglądam przed siebie. Widzę tylko biały, jasny punkt. Jak na filmach. Jakiś głos. Znam ten głos…

Hałas, nie do wytrzymania dudnienie. Potężne drgania ziemi. Ledwo co stoję. Rozglądam się, szukam punktu zaczepienia, momentu wyjścia. Coś mnie ciągnie do góry, coraz wyżej i wyżej. Patrzę na swoje ręce. Ból nie do opisania rozchodzi się po moim ciele. Ręce! Gdzie są moje ręce – czuje jak krzyczy mój umysł. Chcę poruszyć dłońmi, ale nie mogę. Paraliż? Nie – ich po prostu nie ma. Nie mam rąk. Panika, strach, ciemność.

Idę ulicą. Jest bardzo jasno. Ludzi wydają się być normalni. Obok mnie ktoś idzie. Nie rozpoznaję twarzy, ale wiem, że żadne niebezpieczeństwo mi nie grozi. Czuję się bezpiecznie, dziwnie spokojnie. Błysk. Zamykam oczy na chwilę. Gdy otwieram ludzi nie ma. Stoję sam na wielkim placu. Nie byłem tu nigdy – ja to wiem, ale czuję się tak, jakby to było moje miejsce urodzenia. Dziwnie. Zapadam się. W siebie. Znowu ból, znowu krew, ciemność.

A w tle Quantic / Time is the enemy [3:52]

Komentarze do wpisu "Nocne wizje i ich dzienne realizacje":

1. Oskar Krawczyk napisał(a):
28 grudnia 2005, 17:31:05

Mrok.

2. jiobel napisał(a):
28 grudnia 2005, 22:40:23

Żeby nie było - to mój wczorajszy sen. Jeden z dwóch. ;-)
A grafikę zrobiłem 'tak przy okazji'.

Dodaj komentarz: