Ewolucja. Temat rzeka, dlatego warto skoncentrować się na jednym aspekcie. Tak więc – do dzieła!

Wracając dzisiaj z egzaminu na prawo jazdy, który swoją drogą zaliczyłem za pierwszym razem (ach – ta wrodzona skromność), musiałem przejechać przez całe miasto komunikacją miejską. A jak bardzo dobrze wszyscy wiemy – to najlepsze miejsce do czynienia obserwacji społeczeństwa. Tak jak pojedynczej jednostki, jak zachowań grupowych.

Dzisiaj na swojej drodze spotkałem wiele osób. Większość z nich jednak należała do grupy powszechnie nazywanej „dresami”. Są to osoby, które preferują sportowy styl ubierania, jednak już niekoniecznie sportowe życie. Owszem – są takimi naszymi narodowymi trenerami lekkoatletyki, gdyż w bardzo wielu przypadkach spotkanie z nimi wiąże się z biegami na długie dystanse. Za to możemy być im wdzięczni. Dużo próbują. Na przykład próbują grać w bejsbol, jednakże metody ich treningu niekoniecznie muszą odpowiadać obiektowi, na którym owy czynią. Tak więc uogólniając – to osoby, które bardzo łatwo rozpoznać, a przy okazji poznać.

Jeśli jeszcze miałbym określić wygląd twarzy, określiłbym ją jako debilis zaavansowanis, potocznie burak, tłuczek, debil.

Na czym ewolucja tej swoistej nacji? Ano przede wszystkim na jakości noszonej odzieży sportowej. Pamiętam kiedyś, jak wizytówką ich były trzy paski , tak teraz już ich raczej nie zauważymy. Nowoczesne modele produkowane najczęściej przez firmę NIKE stały się bardzo popularne. Materiały są odporne na przecieranie i prześwicenia (miejsca świecenia się ortalionu po wcześniejszym oddziaływaniu siły fizycznej na dane miejsce), więc odzież z owych nadaje się na noszenie także w czasie zebrań i ćwiczeń siłowych-grupowych (tzw. napierdalanka ) bez martwienia się o dres.

Sposób zaopatrywania się w dres jest również dziś odmienny niż 5 – 10 lat temu. W przeszłości osobnik udawał się na stadion, najbardziej znany w Polsce i mógł wśród tysięcy egzemplarzy i milionów ludzi zza wschodniej granicy zakupić swój ortalionowy dres w kolorze najczęściej oczojebny . I środki były i miejsce. Dzisiaj najpierw trzeba upatrzyć ofiarę, która cechować musi się przede wszystkim stanem posiadania, który zagwarantować musi możliwość dokonania zakupu w sklepie z artykułami sportowymi, czyli w tzw. dresowni , gdzie ceny wcale do niskich nie należą.

To są tylko dwie cechy, które ewoluowały i które mi udało się zaobserwować. Pewnie jest więcej, pewnie lepiej opisane, pewnie na pewno. ;-) Co nie zmienia faktu, że mam bardzo głęboko dresów i wszystko co z nimi związane. Bo dla mnie liczy się myślenia, jako fakt, a nie przywilej.

A jeśli już mowa o ewolucji – polecam nową tapetę na desktop (widescreen).

Komentarze do wpisu "Ewolucja dresa w XXI wieku (ver. humorus)":

1. Michał Górny napisał(a):
31 grudnia 2005, 00:17:15

I mózg im ewoluował. H2O w środku za ciężkie było, więc teraz na czym innym jadą q:.

2. jiobel napisał(a):
31 grudnia 2005, 00:19:39

A właśnie zapomniałem o tym wspomnieć.
Tak w ogóle ten wpis na szybko był pisany. Muszę go sprawdzić jeszcze raz (przynajmniej). ;-)

3. Oskar Krawczyk napisał(a):
31 grudnia 2005, 23:08:21

Dobry wpis. Brakuje mi tylko takiej ścieżki ewolucji ,,małpa -> małpa w dresie'' ;-)

btw. Czy można poprosić o ten wallpaper ale dopasowany do widescreenów (1280x800)?

4. jiobel napisał(a):
01 stycznia 2006, 14:21:17

Update - dostępna tapetka 1280x800. :-D

5. Oskar Krawczyk napisał(a):
01 stycznia 2006, 18:13:00

Łaaa, kuczfa dzięki :-* ;-P

6. madmax napisał(a):
23 czerwca 2008, 21:18:09

żal mi tych ludzi, szczególnie tego że ich życie jest sztampowe jak cholere ( blok -> ławka > blok>...)

Dodaj komentarz: