Człowiek jest, człowieka nie ma. Co po sobie zostawi, kogo zostawi, czy w ogóle ktoś go zapamięta. Sprawa trudna.
Całe swoje życie tworzymy własny obraz. Od maleńkości jakoś jesteśmy postrzegani przez społeczeństwo, przez ludzi nas otaczających. Zwykło się mówić „o jaki grzeczny ten chłopiec”, albo „no niezłe ziółko z niego będzie/jest”. Wszystko zależy, jaką drogą chcemy podążać. Jakim człowiekiem jesteśmy.
Był człowiekiem dobrym. Przynajmniej jako takiego go poznałem. Rozumnym, strasznie inteligentnym, uczuciowym bardzo, przejmującym się, umartwiającym, komplikującym własne życie. Rodzina, druga osoba, człowiek – te słowa były dla niego ważne. Tak samo, jak przyjaźń, koleżeństwo, znajomość, sprawiedliwość, czyli wszystko to, co szanować w domyśle powinien każdy z nas. Lubił próbować. Pamiętam, jak pewnego dnia poszliśmy do sklepu i zobaczyliśmy półkę zastawioną tanimi winami. Przez tydzień znaliśmy smak i moc wszystkich. Pamiętam to dobrze. Tydzień czasu, dwóch nie znających się ludzi, daleko od domu, 7 lat różnicy. Mimo to ja lubiłem go, on lubił mnie. Od czasu do czasu rozmawialiśmy, kontakt, jak to już z nim jest i odległościami, trochę zanikał. Ja się dowiadywałem co u niego, on co u mnie. Czyli nie zapomnieliśmy, że obaj istniejemy.
Miał problem z własnym ja. Nie potrafił znaleźć miejsca, bo wszędzie gdzie przebywał dłużej ktoś go musiał kopnąć w dupę. Nie, nie brał, nie ćpał. Z piciem też nie było problemów – tyle co każdy nastolatek, chociaż już naście lat nie miał. Norma.
Czy wspominałem, że lubił próbować? Tak wspominałem. Gdyby nie te jego próby, chęć znalezienia miejsca, nie pisałbym o nim w czasie przeszłym. Szkoda człowieka, szkoda takiego człowieka.
Człowiek powinien zapamiętać, że co natura stworzyła, aż tak strasznie niebezpieczne nie jest. Ryzyko istnieje, ale na pewno nie tak duże. Sztuczny wytwór rąk ludzkich już taki bezpieczny nie jest. Chemia, chemia, chemia – syntetyczne narkotyki, w których nałóg wpada tyle ludzi dziś. Z każdym dniem jest więcej osób dla których wciągnięcie, naspeedowanie się jest udanym początkiem/końcem dnia. Pytam się – po co w ogóle próbować? Po co narażać siebie, przy okazji innych. Ale nie – warto spróbować, bo po pierwszym razie na pewno nic mi nie będzie. No pewnie, że nic Ci nie będzie. Bo drogi mój przyjacielu – Ciebie nie będzie. Dlatego zanim coś zrobisz, przemyśl dwa razy, nawet trzy, cztery, pięć, itd. Chcesz próbować? Zapoznaj się najpierw co tak naprawdę będziesz. Co to jest, jak to wpływa na człowieka. Zresztą – kim ja jestem, żeby Cię pouczać drogi czytelniku. Jesteś mądry, to bez tego zrozumiesz o co mi chodzi.
Kilka postanowień w swoim życiu mam, który jestem pewien nie złamać. Nawet jeśli tak będzie chciała większość, nawet jeśli taka będzie moda, nawet jeśli sam bóg wie co.
A jeśli chodzi o tego co odszedł, bo spróbował. Jego pierwszy, a zarazem ostatni raz. Dziwnie mi o tym pisać. Dziwnie, bardzo dziwnie…