W końcu?

30 lipca, 2006

Decyzja, jak decyzja. Podjęta pod wpływem chwili, być może niezbyt przemyślana, ale w końcu jakaś. A mianowicie:

  • ten jogger zostanie całkowicie prywatny – każdy wpis będzie lądować na odpowiednim poziomie, do których dostęp można uzyskać bez problemu (wystarczy zgłosić się na priva, lub w komentarzach)
  • ml2, czyli projekt w budowie od jakiegoś czasu (?!) będzie rozwijany zgodnie z wcześniejszymi postanowieniami – wpisy przeważnie lądują na poziomie zerowym, czyli ogólnodostępnym
  • e-stetycznie przejdzie metamorfozę – ale to wszystko w swoim czasie.

Do momentu, gdy uporam się z wszystkim wszystkie moje produkcje zostają zawieszone (chociaż i tak mi się wydaje, że pisać nie przestanę). Dziękuję za uwagę.

Basia: (13:12)
blazej :> bo ja cie kopne.
Ja: (13:12)
a kopnij :>
Basia: (13:12)
<barbara_kopie_blazeja> :>
Ja: (13:13)
*oj-oj* <krzyczy_blazej> ;p
Basia: (13:13)
<barbara_przytula_blazeja> :>
Ja: (13:13)
<blazej_prosi_o_buzi_jeszcze>
Basia: (13:14)
jak jeszcze? :>
jeszcze nie dostal
:)
Ja: (13:14)
oprocz przytulenia
Basia: (13:14)
<barbara_daje_buzi_blazejowi_w_policzek>
:>
Ja: (13:15)
<blazej_opuszcza_wzrok_i_zamysla_sie>
*smutas na twarzy*
Basia: (13:15)
oj ty ;p
:*** :)
Ja: (13:15)
hmm
Basia: (13:15)
<barbara_daje_buzi> :>

I jak jej nie kochać? :-)

Prezes Elbląskiego Zarządu Regionalnego PiS. Wykształcenie średnie. Dotychczas piastował kierownicze stanowisko administracyjne w Grupie Żywiec.

źródło: http://www.krasulski.pis.elblag.pl/

Stan cywilny: żonaty. Wykształcenie: podstawowe. Zawód: pracownik administracyjny.

źródło: http://www.sejm.gov.pl/

Saian Supa & Rahzel

26 lipca, 2006

/me jest pod wielkim wrażeniem

A na załączonym obrazku widać mój rekord. :-)

okazjonalnie

24 lipca, 2006

Untitled-1

21 lipca, 2006

Czerpiesz wzorce z otoczenia. Starasz się być jak osoby, które według Ciebie warte są tego, by je naśladować. Każda ich cecha jest analizowana, ale nie oceniana, gdyż z góry zakładasz, że wszystko jest po dodatniej stronie. Brak wad, brak trzeźwego spojrzenia na sprawę. Mówisz, że ten i ten jest dla Ciebie idolem.

Tak, tak było, gdy byliśmy młodzi. Aktor, piosenkarz, pisarz, bohater książki, komiksu – twory stworzone tylko po to, żeby zarabiać pieniądze, żeby być w jak największej ilości sprzedane. Ale o tym wszystkim nie wiedzą ludzie młodzi, tacy, którzy dopiero uczą się, co to znaczy życie. Nie znają reguł, które kierują tym światem, tych które zmieniają człowieka pod schemat szarej masy. Pora dojrzeć.

Wstęp do części drugiej „Dojrzeć do samego siebie”.

W tym miejscu chciałbym przelać swoje myśli na papier… Wróć – przeklikać kilka zagubionych, nie poskładanych i nie uporządkowanych myśli na formę cyfrową, łatwą do dystrybucji, powielania, późniejszych kradzieży i krytyk. Bo przecież mamy XXI wiek, w którym każdy detal naszego szarego życia (przyzwyczaiłeś się już do tego, że zwykłe nadużywać tej zbitki wyrazowej?) staje się i niejako musi być tworzony tak, by sprawiał jak najmniej problemów. Sam w sobie może być mało, lub prawie nie zauważalny – ale najważniejsze jest to, by nie niósł ze sobą zagrożenia, lub trudności. Wszystko dla wszystkich w jak najbardziej przystępnej formie – taką dewizą zwykli kierować się ludzie tego jakże nowoczesnego wieku. Czy aby na pewno?

Od najmłodszych lat wpaja nam się do głowy to, co jest ogólnie przyjęte jako dobre, a co jako złe. Odgórne nakazy niezwykle silnie oddziaływują na społeczeństwo, że tworzony jest obraz pozbawiony wad, niemal doskonały i taki, w którym każdy szczegół jest zły, do wymiany. Ludzie, jako jednostki podążające za przywódcą, takie, które mają swoisty problem z określeniem własnej tożsamości starają się, żeby ich potomstwo, następcy w prostej linii drzewa genealogicznego byli coraz to doskonalsi. Muszą być wyżsi, mądrzejsi, inteligentniejsi i tak dalej, by spełnić oczekiwania stawiane automatycznie przez czasy, w którym im przyszło żyć, ale także przez ich rodziców, wychowawców, opiekunów, czy zupełnie im obce jednostki, które jednak jakiś wpływ na nich mają. Ten wcześniej wspomniany obraz dobra i zła jest połączony ściśle z innymi aspektami życia codziennego, które do pojedynczego dnia nie ogranicza się, a rozciąga w dużej jednostce czasu – kilka, kilkanaście lat.

Dobre jest, jak powiesz „dziękuję”, jak przeprosisz, gdy coś zbroisz, jak pomożesz komuś, kto tej pomocy potrzebował. To niewątpliwie te szczegóły, których warto uczyć od najmłodszego. To ona sprawiają, że zachowujemy się i co najważniejsze – umiemy się zachować, gdy tego sytuacja wymaga. Wraz z nimi dostajemy podświadomie i zupełnie automatycznie instrukcję, jak je wykorzystać do swoich czysto prywatnych celów i do ich osiągnięcia. To taki swoisty przekaz podprogowy, przekaż, który utrwala się w naszej podświadomości i który zostaje używany wtedy, gdy zmusi nas do tego sytuacja.

W najwcześniejszych latach młodego człowieka uczymy się, co zrobić, by coś uzyskać, bo czegoś nie stracić, by jaką sytuację wyciszyć. I tak, gdy zbijesz wazon skryjesz się za kanapą, zamiast dzielnie stać i czekać na karę. Czasem skłamiesz, zrzucisz winę na drugiego osobnika, z którym wiązała Cię przyjaźń jeszcze kilka minut temu. Wszystko to, żeby ta nieubłagalnie zbliżająca się chwila wymierzenia kary nie nadeszła. Jak to jest, że te wszystkie elementy dobrego postępowania jakoś uciekają, nie pamiętamy o nich? To właśnie ten ukryty przekaz, o którym wcześniej wspominałem.

Szkoła jest najwłaściwszym miejscem do nauki życia. To tu jesteśmy w korelacji z setką osób jednocześnie. To tu załatwiamy najróżniejsze nasze sprawy. To tu poznajemy i uczymy się od mnóstwa przypadkowych, lub później już nie, osób.

Dobrze wiesz, że jeśli ułożysz sobie życie w szkole, jakoś to będzie. W nagrodę, która tak naprawdę jest tylko wstępem do nagrody, dostajemy dobrą ocenę. Później przekonujemy się, że gdy to nie tylko pojedynczy wyskok w naszej nauce, takie postępowanie przynosi inne korzyści. Nauczyciele patrzą na nas innym wzrokiem, po powrocie do domu rodzice są z nas dumni, koledzy i koleżanki pod przykrywką pełnego luzu i olewania też inaczej na nas patrzą. Wszystkie te sprawy, korzyści płyną stąd, że dobrze wykonaliśmy pracę, jaką jest nauka, a która niewątpliwie jest naszym obowiązkiem. W tym momencie pojawia się chęć dążenia do tego, żeby dostawać tylko dobre oceny, bo za nie coś dostaniemy coś w zamian. Ale czy na pewno to są te priorytetowe sprawy w naszym życiu? Czy nie ma czegoś innego, do czego dążyć powinniśmy?

I tak, żeby odpowiedzieć na to pytanie trzeba wpierw poznać siebie. A poznać siebie można przez:

  • Samoobserwację
  • Refleksję nad własnym postępowaniem
  • Współpracę z innymi otaczającymi nas osobnikami (rodzice, koledzy, towarzysze serca)
  • Obserwację otoczenia i jego reakcję na mnie

Najsmutniejszym obrazem jest człowiek, który nie umie odpowiedzieć sobie na pytanie „po co” i „jak”. Wtedy okazuje się, że instynkt samozachowania (przetrwania) nie został u tego osobnika dostatecznie mocno wykształcony, by zdusić w sobie i nie słuchać pytań, na które i tak nigdy nie poznamy odpowiedzi…

Ciąg dalszy nastąpi.

Z ciekawości

16 lipca, 2006

Potrafi mi ktoś wyjaśnić, dlaczego w wynikach wyszukiwania po słowie jiobel znajduje się mi zupełnie obca strona (blog) hulboja?

Szukaj.

Wakacyjny

15 lipca, 2006

Informacyjnie

03 lipca, 2006

jid: jiobel@generatedcontent.com

Okazjonalnie

02 lipca, 2006