Uni

28 czerwca, 2007

Niepowodzenia nie motywują.

Autowykop

26 czerwca, 2007

Cholera, powie mi ktoś, czy nastała moda na autowykopy, czy po prostu ludziom się coś w dupach poprzewracało? Kiedyś to było nie do pomyślenia. Było negowane, niszczone w zarodku. A teraz? Osoba, która tego dokonuje niczego złego nie widzi. Ba! Zarzuca cenzurę.

Ludzie jak plemniki do jajeczka chcą dotrzeć do magicznego miejsca, gdzie z dnia na dzień stają się popularni. Statystyki skaczą do 10k odwiedzin na dzień. Liczby przy refererach zmieniają się w mgnieniu oka. Mimo tego, że 90% z nich nie ma niczego ciekawego do zaprezentowania.

No tak, wykop jest ich lekarstwem na tę chorobę.

Łódzka 12-stka

22 czerwca, 2007

Ludzie śmierdzą. Niewątpliwie czuć smród leniwie unoszący się w tramwaju. Dyskretne rozglądanie się po przedziale. Starsza pani, ale nie… Zadbana. Coś typu „arystokratka”. Kilkunastu facetów, zmęczonych. Może wracają z roboty? Ciepłota letniego dnia potęguje odczucia. Zapachy dochodzące do moich nozdrzy masakrują owe. Odruch wymiotny, który jest dość niebezpieczny, albo przejście koło okna. Co z tego, że może zawiać ucho.

Zastanawia mnie jedno – dlaczego? Dlaczego ludzie śmierdzą. Niedawno przeczytany raport o higienie Polaków był dla mnie przerażający. Czy tak trudno wziąć prysznic? Koszta? No chyba nikt mi nie powie, że najtańsze mydło, proszek i woda więcej kosztują niż codziennie kupowana paczka fajek.

Rozeznania ciąg dalszy… Z pewnością to nie gimnazjaliści, którzy nota bene wraz z rozwojem fizycznym nie rozwinęli swej psychiki i chociaż odrobiny kultury. A może to znak czasów? Taka swoistego rodzaju manifestacja? Rewolta w stosunku do zasad dobrego wychowania?

Studenci? Owszem, śmierdzą. Ale tylko w weekend i tylko alkoholem. Może nie teraz, bo sesja, ale wcześniej…

No nic, pora wysiąść. Przechodząc obok dziewczyny w moim wieku, nawet ładnie ubranej czuję. Odrażający smród niemytego ciała, które tego wymaga z racji temperatury, a także specyfiki okresu w jakim się znajduje. Bleh!

Już niczego nie rozumiem…

Po długiej przerwie wraca jiobel po prywatnej stronie (czyli po prostu prywatnik). Przerwa się przydała. W czasie jej trwania trochę rozkręciłem Jiobla Świat (czyli pisałem w dużej mierze według założeń sobie postawionych przed zaczęciem tam blogowania), nabrałem dystansu do samego siebie, jak i otoczenia.

Moje życie? Nabrało kolorów. W bardzo, bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Błażejek się uśmiecha. A jak już się zdarzy, że jest gorzej może liczyć na wsparcie osoby, na którą liczyłby w takim wypadku. Niezaprzeczalnie i niewątpliwie sprawia to, że chce się uśmiechać.

Chwile zwątpienia na uczelni. Nie w sens studiowania. W siebie, swoje możliwości. Kryzys i dół. Potem znowuż uśmiech. Trochę pretensji do samego siebie, świata, wykładowców i ćwiczeniowców. Teraz? Teraz staram się mieć czyste sumienie. Dochodząc do konkluzji – to jest najlepsze wyjście.

Plany na e-przyszłość? Są, są… I miejmy (przynajmniej ja) nadzieję, że w konsekwencji zostaną zrealizowane. Albo inaczej – będą konsekwentnie realizowane. Właśnie tak!

I tak na marginesie – skoro już prywatnik jest prywatnikiem, to i taki pozostanie. :-)