Po podróży
28 lipca, 2007
Kilkaset kilometrów od domu, a tak bardzo szczęśliwy. :-)
jiobel@generatedcontent.com
Kilkaset kilometrów od domu, a tak bardzo szczęśliwy. :-)
Trochę minęło od początku mnie. Kilkanaście lat za mną, więcej ich nie będzie. Czy to dużo, czy mało? Pożyjemy, zobaczymy… ;-)

I nie, nie będzie podsumowania. Jutro będzie wczorajsze dziś. A już za 3 dni… :-)
Jak się szybko wypromować? Się samemu wykopać. Są inne sposoby? Może też utworzyć sobie profile i kopać własną gazetę. A ty znasz jakiś inny sposób? ;-/

Siedział na oknie. Goście na dole jedli, pili rozmawiali, śmieli się. Oczywistym jest, że poruszane były tematy polityczne. To normalne dla Polaków. Przy stole trzeba o tym pogadać. Ładnie poustawiane smakowitości przygotowane przez mamę co i rusz zmieniały swoje położenie. Migracja miska-talerz-buzia-brzuch była ciągła i postępująca. Wiedział to, bo jeszcze przed chwilą tam był. Najadł się, pouśmiechał, trochę posłuchał… Choroba, która niewątpliwie rozwijała się w jego organiźmie dawała znać o sobie.
Rozdrażnienie, zmęczenie, nietolerancja wysokiej temperatury i zastoju powietrza – wszystko to jakby było tylko na boku. Taki dodatkowy składnik na jego złe samopoczucie.
Za oknem leniwie poruszane przez wiatr liście zdawały się nie przejmować wszystkim tym, co jest wokół nich. Były chyba przyzwyczajone do tego, że wraz ze zmianą kierunku i one będą musiały się zmienić – swoje położenie, kształt. Nastawienie? A drzewa? Drzewa zdawały się być nieporuszone. Za słaby wiatr, czy one zbyt mocne?
Siedzenie w oknie to jego ucieczka od rzeczywistości. Tabletki na poprawienie ukrwienia mózgu miały sprawić, że będzie lepiej pamiętać. Sprawiły jedynie, że podczas wycieczek w urojone światy trudniej mu było z nich powrócić. Postacie, elementy, krajobrazy, kolory z nich były takie rzeczywiste podczas podróży po owych. Znajdował tam uśmiech, serdeczność, popularność i akceptację. Samego siebie…
Na ulicy widać było kilka dzieciaków, które niezrażone 30-stoma stopniami w cieniu bawiły się na asfalcie. Pamiętał dobrze te czasy, gdy ulica była jeszcze piaszczysta, większość domów była w trakcie budowy, a przed nimi wysypane kupy piachu na których śmiało można było budować drogi, domy, stacje paliw i inne rzeczy, które niewątpliwie potrzebne są do funkcjonowania miasta złożonego z czerwonego dżipa i kilku innych resoraków. Na wszystkich oprócz jednej, gdzie państwo nie lubili dzieci. Dziwni. Albo my za głośni…
Czasy się zmieniły. Teraz nie zegarek, a Neostradę i komórczaka się dostaje na komunię. I w modzie jest palenie, takie na pokaz. Żeby wszyscy widzieli. Kurwa-dziwka-szmata zalicza się do podwórkowego słownika. Ba! Jest owego głównym i najczęściej używanym składnikiem.
Siedział w oknie i patrzył. W głowie miał kilka ostatnich miesięcy. Niesamowite chwile. Niewyobrażalne uczucia i emocje. Z każdym dniem coraz większe, mocniejsze i intensywniejsze. Potęgowane też przez rozłąkę, tęsknotę.
Myślał tylko o Niej. I od czasu do czasu spoglądał na jedyne papierkowe zdjęcie jakie mieli. Takie, gdzie są razem.
Z zamyślenia wyrwał go krzyk dziewczyny. Biegła zapłakana w stronę domu. Znał ją. Kiedyś nawet kolegowali się. Do czasu, gdy ona nie stała się nieznośną grubą cholerą, która musi mieć ostatnie słowo. Do czasu, gdy dostał opieprz od jej matki. Za opinię na jej temat.
Ubrana wyzywająco, wymalowana jeszcze gorzej. Rozmazana pod oczami wyglądała koszmarnie. Kiedyś była nawet normalna. Jednak wraz z zagłębianiem się w środowisko ziomków, koleszków stawała się taka jak oni. Wredna suka uzależniona już, albo w przyszłości od używek XXI. wieku. Zniknęła za drzewami.
Chwila zastanawiania się co się mogło stać została przerwana przez chłopaka, który ledwo-ledwo biegł za nią. Krzyczał, żeby poczekała, próbował wybełkotać coś jeszcze. Dopadł ją za zakrętem, gdzie chwilę się szarpali. Ona uciekła do domu wzywając na pomoc mamę. On, jak gdyby nic wparował za nią. Jeszcze przez jakiś czas słychać było wrzaski, podniesione głosy.
Jakiś czas spędzony w śródmiejskiej Łodzi uodpornił go na takie wydarzenia. Bo skoro ludzie umieją prawie zabić człowieka za pomówienia o pedofilstwie, to czemu nie potrafiliby zabić za coś równie… Niepodważalnego?
W tym samym momencie przypomniał sobie o parze z akademika, która potrafiła kochać się, a pół godziny później zaprzeczać swej miłości, wyprowadzać, kłócić i wrzeszczeć na siebie. Kilka godzin później znowu było słychać odgłosy „miłosnych” uniesień.
Ludzie są dziwnymi stworzeniami. Zbyt skomplikowanymi, bo potrafią zgubić się we własnym jestestwie. Co z tego, że człowiek był na Księżycu, skoro poskromienie własnych emocji jest zbyt dużym wyzwaniem?
Zapominają o tym, że w tej całej zabawie, zwanej życiem najważniejsza jest rozmowa. Pojednanie. Szacunek dla własnego siebie i nie mniejszy do osoby obok. Po to dostaliśmy umiejętność posługiwania się tym językiem, żeby go we właściwy sposób używać. Żeby dochodzić do porozumień, wyjaśniać co trzeba. Swoistą nagrodą jest umiejętność wyrażania emocji. Czemu z takim trudem to niektórym przychodzi?
Za oknem się ściemniało. Telefon zawibrował… Tak, to Ona…
Ja Ciebie też. :-)
Jak nie powinno się retuszować? Na przykład tak – bezsprzecznie.
Wyprawa do Łodzi. Emocje. Niewyobrażalnie wielkie emocje. Za krótko…

Następnym razem pojadę dużo dalej, na dłużej. Wiem dobrze, że i tak to będzie za krótko, ale na pewno dłużej, niż poprzednio…

Droga do Warszawy mijała całkiem spokojnie…

Sprawdzając pocztę na o2, której z reguły nawet nie otwieram z powodu dużej ilości (dużej?! ogromnej) spamu, który tam ląduje, a jest wysyłany z Rosji, albo z automatu reklamowego samego o2, dziś natchnąłem się na wiadomość, która z pozoru wydawała się być… a raczej nie wydawała się być spamem. Wszystko byłoby ok, gdyby nie pewien szczegół, który na początku nie był aż tak bardzo przez moje zmysły wychwycony, ale później okazał się być kluczowym. Mianowicie – zrodziło się pytanie: czemu eBay, tzn. user owego wysyła do mnie jakiś list, skoro… ja nawet nie mam konta tam?!
Szybkie sprawdzenie nagłówków, źródła treści wiadomości i wszystko było jasne. Kolejna próba podszywania się przez kogoś tam pod wielki serwis celem wyłudzenia loginu i hasła.
Można sobie obejrzeć:
I tutaj pojawia się pytanie – zgłosić to odpowiednim osobom, czy wysłać do /dev/null? Szczerze przyznam, że nie chce mi się bawić w komponowanie wiadomości po angielsku, wysyłanie bóg wie gdzie…
Kiedyś faceci chwalili się długością penisa. Dziś – szybkością łącza…
Dlaczego polski hip-hop kojarzy się z brudną ścierą?
Mam najlepszy wóz,
Biegi, przednie, wsteczny, luzz
Chcę, żeby mnie wiózł,
Jade, nie ma na co czekac już,
Jade, po bandzie - szeroko,
Cały świat ogląda mnie przez okno,
Mam dobre ścierwo,
Ty nie będziesz miał tego na pewno.
Dlaczego? Bo Polsat od lat przekonuje mnie, że szybkość należy do nich.
Żenua?